Podnośnia statków w Niederfinow – 28.09.2008

Wolny, ciepły weekend, końcówka sezonu. Do zrealizowania na koniec miałem dwa cele, jeden to zatopienie przedniego koła motocykla w Bałtyku co udało mi się wykonać w sobotę i drugi do odwiedzenie śluzy w niederfinowNiederfinow. Planowałem to na niedzielę. W sobotę wieczorem dzwoni jeszcze Piotrek z pytaniem jakie mam plany na niedzielę. Zgadaliśmy się na wyjazd, co do trasy, że uzgodnimy go jutro. Prognoza pogody co prawda nie nastraja optymistycznie, ale co tam kondomy się weźmie do tankbaga. Spotkanie pod moim garażem, gdzie Piotrek o mało nie parkuje swojego BMW na masce samochodu, któremu chce się wyjeżdżać zza winklaniederfinow środkiem drogi. Na szczęście bez zniszczeń choć obaj kierowcy lekko przestraszeni.
Początkowo w planach Pietrek chciał wyskoczyć nad morze, by poszaleć motocyklem na plaży w okolicach Świnoujścia… czyli dokładnie tam gdzie byłem wczoraj. Zaproponowałem Niederfinow i tak zostało. Szybkie tankowanie na shellu i w drogę. Granica standardowo już bez żadnych problemów i nawet bez zwalniania. Jedziemy bez niederfinowmapy, bo niby niedaleko. Miejscowość za miejscowością i nagle znajdujemy się na autostradzie do Berlina – zupełnie nie w ta stronę co trzeba .. nic to odpalamy GPS i nastawiamy na najkrótszą możliwą trasę i skręcamy w betonową drogę, którą Piotrek wypatrzył wśród pól. Może gdzieś nią dojedziemy. I rzeczywiście satelity pokazują, że tędy dojedziemy do celu.  To nie to, że pokrycie TomToma w Polsce tylko 40% to Niemcy, panie i pokrycie map 99%. Po kilku kilometrach zauważamy, że będzie to wyjazd inny niż wszystkie. Kierujemy się na coraz większe „dziury”, drogami z coraz gorszą nawierzchnią. Ogólneniederfinow zdziwienie wywołuje u nas moment, gdy droga asfaltowa kończy się od niej odchodzą dwie dróżki piaszczyste a GPS pokazuje którą jechać… Nauczony doświadczeniem jedziemy wg wskazań. Na luźniej nawierzchni moje RoadTec Z6 miejscami kapitulują, jednak BMW zaopatrzony w Tourance ostro ciśnie po piachu. No i doświadczenie robi swoje, mimo kilku wyjazdach po trudniejszym terenie widać u mnie brak doświadczenia. Pierwszy mały postój robimy na leśnej polance. Po zgaszeniu silników cisza jak makiem zasiał. Do tego wyszło zza chmur słońce i zrobiło się naprawdę ciepło, prawie lato. Mam okazje na spokojnie dosiąść niederfinowmotocykl Piotrka. Już TDM jest dużym i wygodnym motocyklem, ale przy Gs 1150 to prawie maluch. Tu jeszcze szersze wygodniejsze siodło, lepsza ochrona przed wiatrem, wrażenie robią wystające cylindry boxerowskiego silnika. Siedząc na nim wzbudza zaufanie Nic dziwnego, że ludzie na tym motocyklu objeżdżają świat. No, ale nie wyjechaliśmy by kontemplować przyrodę. Odpalamy maszyny i postanawiamy popstrykać sobie kilka fotek do „rodzinnego albumu” by pokazać jakimi to off-road’owcami jesteśmy. Śmigamy dalej, droga dalej piątej kategorii, by nagle dołączyć się do normalnej szosy z nawierzchnią lepszą niż u nas krajówka. Tutaj już bez większych problemów wg drogowskazów trafiamy do Oderberg. Z opowiadań wynika, że ten ostatni odcinek podobno mocno kręty. Nastawiamy się pozytywnie. I rzeczywiście nawierzchnia bardzo dobra, odcinek ok. 10 kilometrów połykamy w kilka minut. Niestety na poboczach widać ślady osób których poniosła fantazja. Oczywiście nie są toniederfinow, jak u nas krzyze przy drogach, tylko ślady wylatywania w pobocze, niektóre całkiem świeże. Ostatni zakręt i naszym oczom ukazuje się masa metalu - ni stąd ni zowąd. Motocykle parkujemy przy samej kasie i pierwsze co nam się rzuca w oczy to ogromna ilość motocyklistów, którzy przyjeżdżają na pobliski parking całymi grupami. Postanawiamy przyjrzeć się temu po zwiedzeniu tamy. Wstęp 1 e nie niederfinowjest obciążeniem dla portfela. Trochę historii śluza w Niederfinow zbudowana została w latach 1927-1934 kosztem 27,5 miliona ówczesnych marek niemieckich. Na budowę tego zdumiewającego urządzenia zdecydowano się w celu przyspieszenia żeglugi utrudnionej bardzo dużą różnicą poziomów drógwodnych - różnica między górnym a dolnym odcinkiem kanału wynosi 36 metrów. Wysokość podnośni wynosi 60 metrów, długość 94 metry, szerokość 27 metrów. A i nie mówi się śluza w Niederfinow tylko podnośnia statków w Niederfinow. Tak się dowiedzieliśmy na miejscu. Jak byliśmy na górze akurat trafiliśmy na statek, który był przenoszony z górnego poziomu na dolny. Trwa to w miarę szybko bo ok. 5 minut i jest prawie całkowicie bezszelestne. Po zrobieniu kilku fotek wracamy na dół i znowu ogromne ilości różnego motocykli przejeżdżających obok. Zajeżdżamy na pobliski parking na którym tak tłumnieniederfinow się gromadzą i rzeczywiście tylko się gromadzą, nie jest to żaden zlot czy spotkanie motocyklowe. Hmm dziwne może przyjeżdżają tu ze względu na te zakręty. Nic, postanawiamy zaliczyć je jeszcze z kilka razy. Na 3 z kolei nawrocie pstrykamy sobie po kilka fotek. Tourance zamknięte, w Roadtec’ach Z6 brakujeok. 0,5 cm. Wracamy przekraczając granice w Krajniku. Piotrek przegapia zjazd i ostro hamując wpasowuje się w pas. Ja będąc z tyłu mimo hamowania awaryjnego motocyklem nie udaje się zmieścić. Bojąc się wjechania w tyłek odbijam w bok. Heh, niby prędkość mała, ale czujnym trzeba być cały czas. Zatrzymujemy się w Cedyni. Decydujemy się na powrót przez Banie i Gryfino. W pobliskiej miejscowości zatrzymujemy się w pobliskim sklepie, który ma asortyment jak za czasów komuny. Udało nam się nawet znaleźć SPOŁEMowską oranżadę wniederfinowkapslowanych butelkach 0,33l. Co za klimat, oczywiście jak to w takich miejscach napatoczyło się dwóch miejscowych, których podniecił widok motocykli i standardowo: ile kosztował, ile waży, ile max na godzinę pojedzie, i że on by na takiego nie wsiadł. Każdy chyba wie o co chodzi. Na odchodne standardowe „panie pożycz pan 2 zł na wino”…  Znikamy zanim zaczną prosić o więcej.niederfinow Szybki postój na cmentarzu w Baniach, by zapalić znicz na grobie kolegi i śmigamy na Gryfino. Tutaj również mamy postój na przekazanie dokumentów znajomym. I nagle okazuje się że jest już dość późno. Plany popołudniowe Piotrka nie przewidywały aż takiej obsuwy a na rodzinny obiad lepiej się nie spóźniać. Szybka niederfinowdecyzja skręcamy na Mescherin bo to chyba może nie najkrótsza ale najszybsza droga do Szczecina. Na wysokości Przecławia łapie nas dawno zapowiadany deszcz i w sumie dobrze bo nie jestem zwolennikiem wyprzedzania w każdej szczelinie czy przekraczaniem linii ciągłych. Na szczęście udało się nadrobić spóźnienie na tyle, by to tempo zelżało, grunt to prawidłowa ocena sytuacji. Piotrek zdążył na spotkanie rodzinne a ja spokojnie dojechałem do garażu zanim konkretnie lunęło – 280 km dodało się do licznika.
Ogólnie bardzo miło spędzony jeden z ostatnich weekendów w tym sezonie. Wczoraj szaleństwa motocyklem poniederfinow plaży (zobacz galerię), dzisiaj ciekawy wyjazd drogami jakich jeszcze nie próbowałem. Jako, że na nowy sezon trzeba będzie pomyślec o oponach rozejrzę się za jakimiś innymi niż typowo szosowe. To jednak zupełnie inna zabawa...

 

wszystkie fotki z wyjazdu

 

© namotocyklu.pl wszelkie prawa zastrzeżone